Podczas tegorocznego salonu w Genewie, szef Daimlera Dieter Zetsche wyraził opinię o pojazdach elektrycznych.
Stwierdził on, że póki co samochody elektryczne nie stanowią alternatywy dla pojazdów spalinowych. Stanie się tak dopiero, gdy najsłabsze oferowane auto z napędem elektrycznym będzie w stanie pokonać 500 km na jednym ładowaniu.
Dziś jest to wartość zarezerwowana jedynie dla najlepszych. W dodatku osiągana tylko w warunkach laboratoryjnych. Rzeczywisty zasięg na jednym ładowaniu rzadko przekracza 300 km. Dopiero, gdy wartość ta wzrośnie do 500 km, elektryki mogą na poważnie zagrozić spalinówkom.
Jest w tym sporo racji, gdyż obecnie największą wadą zniechęcającą do zakupu pojazdów elektrycznych, poza wysoką ceną jest właśnie niski zasięg. Producenci stale jednak pracują nad coraz doskonalszymi bateriami, więc przekroczenie tego progu wydaje się być tylko kwestią czasu.